 |
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87]
Autor: Armitrea Blada  | 2026-01-21 08:22:05 | 157270 | Bajka o strażniku minaretu z Al-Qasr
Dawno temu, na skraju bezkresnej pustyni, leżało miasto Al-Qasr, otoczone wysokimi murami z suszonej cegły. Karawany przybywały tu z dalekich krain, a nad dachami domów górował biały minaret, z którego rozlegał się głos modlitwy i ostrzeżenia.
Na szczycie minaretu służył młody strażnik imieniem Jasir ibn Naim.
Jasir miał zaszczytne zadanie: gdy tylko na horyzoncie pojawiło się niebezpieczeństwo — bandy pustynnych rabusiów, dzikie bestie lub burza piaskowa, miał bić w mosiężny gong i wołać do miasta. Ten dźwięk był święty. Oznaczał, że kupcy zamykają kramy, strażnicy chwytają za włócznie, a lud zbiera się na placu.
Lecz Jasir był młody i próżny. Lubił, gdy ludzie spoglądali ku minaretowi, gdy szeptali jego imię.
Pewnego dnia, znudzony ciszą pustyni, uderzył w gong i zawołał:
- Nadchodzą rabusie z południa! Ratujcie miasto!
Miasto poderwało się jak jeden organizm. Straż wybiegła z koszar, imam przerwał nauczanie, kupcy porzucili towary. Lecz gdy spojrzeli ku pustyni - nie było nic. Tylko wiatr i piasek.
Jasir śmiał się z góry.
-To był żart - zawołał.
Ludzie wrócili do swych spraw, lecz ziarno nieufności zostało zasiane.
Kilka dni później znów zadźwięczał gong.
- Bestie idą z wydm! - krzyczał Jasir.
I znów okazało się to kłamstwem.
Wówczas stary kadia miasta rzekł do niego:
-Kto kala prawdę, ten kala własne imię. A imię, raz skalane, nie chroni w godzinie próby.
Jasir nie posłuchał.
Aż pewnej nocy, gdy księżyc wisiał nisko nad pustynią, Jasir zobaczył na piasku pochodnie. Cienie poruszały się szybko. To nie był żart - rabusie naprawdę nadchodzili.
Serce zamarło mu w piersi. Uderzył w gong tak mocno, że dłonie mu krwawiły.
- Na Boga! To prawda! Otwórzcie oczy!
Lecz w mieście nikt nie wyszedł. Ludzie szeptali:to znów Jasir.
Rabusie splądrowali świątynie i sklepy.
O świcie minaret stał cichy. Jasir siedział u jego podnóża, a kadia powiedział tylko:
-Głos, który kłamał, stał się ciszą.
Od tamtego dnia w Al-Qasr uczono dzieci:
Prawda jest jak woda na pustyni - jeśli ją rozlejesz dla zabawy, umrzesz z pragnienia, gdy naprawdę będzie potrzebna. |
Autor: Rokara Czarna  | 2026-01-22 14:49:00 | 157296 | Rokara wyszła na plac, poczuła na sobie wzrok mieszkańców Zigury. Zielone szmaragdy na jej sukni odbijały południowe słońce. Z uśmiechem zaczęła przemawiać.
Salam alejkum! Nadszedł czas na nieco zabawy. Zasięgnijcie pamięcią w odległe zakamarki wspomnień, kiedy lata temu zasiadałam na Ziguryjskim tronie, co poniektórzy z Was mogą pamiętać żywą zabawę, którą nazwaliśmy “Zagadki Sułtanki”. Czas na reaktywację!
Wiem, że spraw macie sporo na głowie dlatego przypomnę Wam nieco zasady naszej zabawy. Musicie wykazać się pomyślunkiem i szybkością. Pierwsze trzy osoby, które DOSTARCZĄ do Sułtanki opisany przedmiot otrzymają nagrody w postaci listów żelaznych, ziemi, punktów PP lub innych dobroci czy mocnych trunków. Do zabawy zapraszam wszystkie Prawe Damy i Prawych Rycerzy. Wśród pierwszej trójki, jedno miejsce wygranych przeznaczone jest wyłącznie dla Islamistów. Pochodzenie pozostałej zwycięskiej dwójki, zależy od Waszej szybkości, mogą to być zarówno Islamiści jak i innowiercy.
Pamiętajcie przedmiot należy dostarczyć do mnie osobiście, nie piszcie rozwiązań na forum, aczkolwiek zachęcam Was do dyskusji, rozmów i pięknych opowieści.
Zapraszam do zabawy i życzę powodzenia!
Na rozgrzewkę coś prostego, pierwsza zagadka nowej edycji brzmi:
Pachnę ogrodem, lecz mieszkam w pyle,
Choć piękna, często ranie niemile.
Mój dom tam, gdzie nikt karku nie zgina,
A każda pieśń śmiercią się zaczyna.
Czekam na promień, co zrodził się w zenicie
By jednym tchnieniem odebrał mi życie.
Chcesz mnie porzucić, lecz dłoń Cię nie słucha,
Przyrosłam do serca, do myśli, do ducha.
Powodzenia i czekam na Was w Słonecznej Zigurze! |
Autor: Rokara Czarna  | 2026-02-16 11:51:36 | 157780 | Różany zapach wypełnił zmysły Rokary, aksamitne płatki połaskotały czubek jej nosa, a zagmatwane myśli szybko się rozwiały. Czy zagadka okazała się za trudna? Czy może Rycerze i Damy wszystkich krain Albionu zapadli w długi sen zimowy i dalekie wyprawy zdobywcze okazały się nie do pokonania?
W jej ręku znajdowała się tylko jedna róża. Jeden tylko Rycerz zdobył się na trud zdobycia zagadkowego przedmiotu. W śmiercionośnej krainie kozaków, jednym precyzyjnym cięciem katany, zdobył kwiat, który pozostanie z nią na zawsze, gdyż nie sposób się jej pozbyć i przypominać jej będzie o odwadze ów Rycerza. Do Sułtanki napływały listy z poprawnymi odpowiedziami, nawet i przedmioty inne pojawiały się składane w darach jako odpowiedzi, jednak tylko On jeden podjął się zadania i zagadkowy przedmiot dostarczył, a taki był warunek Zagadek Sułtanki.
Dlatego też niech żaden z Was nie zapomni imienia dzielnego Rycerza Amirose, a mądrość i męstwo Jego niech zawsze na myśl Wam przyjdą, kiedyż to różę wąchać Wam przyjdzie.
Dlatego Rycerz Amirose nagrodzony zostanie sowicie, czekać na niego będę w Seraju aby wręczyć mu:
Dworek w zamożnej dzielnicy Zigury
10 listów żelaznych
10 wyśmienitych win Ziguryjskich
oraz pamiątkowy order
Rycerzowi Amirose serdecznie gratuluję i dziękuję za udział w zabawie. Dziękuję również wszystkim pozostałym, którzy sił swych próbowali i krainę naszą odwiedzali :)
Niech Allah rozjaśnia Wasze ścieżki
Sułtanka Rokara Czarna herbu Zielony Płomień |
Autor: Atos  | 2026-03-04 13:22:21 | 158102 | Sułtanko Rokaro, Mieszkańcy Zigury,
powróciłem na pustynię nie dla sporów, lecz dla czynów.
W miesiącu Soriuh, gdy monstra czerpią największą siłę, a piach drży od ognia i furii, stanąłem do walki przeciw trzem plagom naraz: Piaskowy Dżin, Chimera oraz Feniks.
Wielu wojowników walczyło tego dnia na pustyni i każdy z nich zasługuje na uznanie. Lecz żaden nie zdołał przechylić szali zwycięstwa. To moje ostrze zadało ostateczne ciosy i zakończyło ich panowanie.
Nie znam drugiego, któremu udało się w jednym starciu powalić wszystkie trzy naraz i to w czasie, gdy ich moc była największa.
Nie uczyniłem tego dla chwały ani dla otwarcia zamkniętych bram.
Uczyniłem to, bo gdy zagrożenie spada na pustynię, wojownik odpowiada czynem.
Dziś piach jest spokojny. Karawany mogą ruszyć bez lęku, a nocne niebo nie płonie już od skrzydeł Feniksa.
Niech ten czyn przemówi sam.
Atos
158102 Miejsce pus_gory zaatakowałeś monstrum Piaskowy Dżin
WYGRAŁEŚ pojedynek z monstrum Piaskowy Dżin
zabrałeś trofeum lampa dżina zabrałeś 1286 ta zdobyłeś doświadczenia 415
158102 Miejsce pus_opuszczona_kopalnia zaatakowałeś monstrum Feniks
WYGRAŁEŚ pojedynek z monstrum Feniks
zabrałeś trofeum jad zabrałeś 1503 ta zdobyłeś doświadczenia 294
158102 Miejsce pus_grota_lwa zaatakowałeś monstrum Chimera
WYGRAŁEŚ pojedynek z monstrum Chimera
zabrałeś trofeum trucizna zabrałeś 567 ta zdobyłeś doświadczenia 151 |
Autor: Anunnaki  | 2026-03-04 19:41:07 | 158108 | Na czarnej liście Atos trwał latami,
okryty mrokiem i starymi grzechami.
Lecz nagle poczuł honoru wołanie
"Zdejmij mnie z listy, miłościwa Pani!"
Sułtanka Rokara, serce mając szczere,
rzekła "Daję ci szansę ryzykując wiele.
Pięciu mężów prawych niech za ciebie ręczy,
a potem w gwardii niech twój miecz brzęczy."
Gdy czas nadszedł, by czynem się wykazać,
zaczął nasz rycerz w histerię wpadać.
"Jam chciał zapłacić, a nie coś robić,
Pani Rokaro, pani musi się zgodzić.
Sto lat na liście wcale nie spałem,
o honorze cały czas też pamiętałem.
Jestem krzyżowiec! Mam monstra do bicia!
Szkoda na gwardię mojego życia!"
A gdy przepadło, gdy klamka zapadła,
werwa go nowa do walki napadła.
Wtedy to Atos, by twarz ratować,
ruszył monstra na piachu mordować.
Dziś chwali się jadem i lampą dżinową,
mająć w sidżinie już klatkę gotową.
Mądry po szkodzie, trofea swe liczy,
tylko pogratulować dobitej zdobyczy.
Morał z tego taki, rycerzem się jest przez czyny,
nie bywa przez słów wzniosłych wyżyny.
Kto chce ten honor odkupi w potrzebie.
Kto nie chce - wymówką pogrzebie sam siebie. |
Autor: Atos  | 2026-03-04 19:59:58 | 158108 | O, widzę napracowanko, szanuję! | [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] |