 |
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69]
Autor: Itriana  | 2026-04-06 18:01:17 | 158766 | ......
Zebrały się wiedźmy wokół ognia. Cztery pergaminy kolejno każda analizowała. Ochy, achy, śmiechy i łezki wzruszenia analizom towarzyszyły. Ustawiono cztery słoje, a każdy opatrzony literką oznaczającą autora pergaminu. Tak więc na kamieniu przy ognisku pojawiły się słoje z literami B, W, O i A. Każda z wiedźm miała 10 szyszek. Do słojów należało wrzucić kolejno 4, 3, 2 lub 1 szyszkę, tak by najwięcej szyszek znalazło się w słoju oznaczonym inicjałem autora ulubionego pergaminu.
Który słój najwięcej szyszek pomieści?
Która opowieść najwyższą ocenę zyska?
Jeszcze nieco czasu potrzeba, by werdykt ogłosić.
Ale już niewiele, niewiele...
..... |
Autor: Itriana  | 2026-04-10 00:05:59 | 158831 | Siedem Wiedźm wrzuciło szyszki do czterech słojów.
W słoju oznaczonym literą B znalazło się 12 orzechów
W słoju oznaczonym literą W znalazło się 21 orzechów
W słoju oznaczonym literą O znalazło się 15 orzechów
W słoju oznaczonym literą A znalazły się 22 orzechy
Zatem:
I miejsce - 15 wielorybów + 50PP ---- Anonim
II miejsce - 10 wielorybów + 30PP ---- Włochaty znad Newy
III miejsce - 5 wielorybów + 20 PP ---- Orochimaru
Wyróżnienie - 3 wieloryby ---- Bobiczeq
instrukcje dotyczące odbioru nagród zostaną przesłane pocztą gołębią. |
Autor: Itriana  | 2026-04-10 10:31:33 | 158838 | Nagrodę dodatkową otrzymuję Armitrea Blada, która jako pierwsza zauważyła, że czary wiedźm spowodowały zamianę szyszek w orzechy!
Ale tak to już w wiedźmim świecie bywa!
Czary, czary, czary :) |
Autor: Itriana  | 2026-04-10 13:52:04 | 158841 | Wiedźmy otrzymały gołębia od laureata I miejsca z cudownym podziękowaniem.
Oto ono:
-----
Drogie Wiedźmy! Ślę ukłony,
wdzięczny jestem i szczęśliwy
sługa nisko uniżony
za Wasz odbiór słów życzliwy.
Jesień, wiosna, grzyb, przebiśnieg,
szyszka, orzech, wielka ryba!
Niech mi pocztą ktoś tu wyśle
ssaków tuzin i trzy chyba.
A dziękując muszę wspomnieć,
że wśród tych orzechów łupin
drugi - co był zaraz po mnie
to on Włochem jest z Dzibutti!
Ssak czy ryba, grzyb czy kwiatek?
Włoch z sawanny to przebija
nie przedłużam tego zatem
pozdro, dziena - się zawijam!
-----
:D |
Autor: Włochaty znad Newy  | 2026-04-11 18:02:36 | 158866 | Gościnnie...
Rymów składać, jak zwycięzca nie umiem, więc napiszę prozą.
Dziękuję za to ogromne wyróżnienie, jakim jest zajęcie w głosowaniu Wiedźm zaszczytnego drugiego miejsca. Miła to dla mnie niespodzianka :)
Porażka 1 szyszką/orzechem ujmy nie przynosi, rywalizacja trwała do ostatniej chwili, a ktoś wygrać musi. Gratuluję zwycięzcy, kimkolwiek on jest...
Wieloryby już w akwarium pływają, a więc pozdro! I też się zawijam :)
----
WzN |
Autor: Miriell z Mitravadi  | 2026-07-13 20:47:54 | 160720 | Lato w Loris
W Puszczy Loris zapanował czas wielkiego, letniego bezruchu. Od wielu tygodni słońce niezmordowanie wisiało wysoko nad koronami drzew, zalewając świat gęstym, złotym światłem, a powietrze stało się tak ciężkie, że nawet ptaki śpiewały rzadziej, kryjąc się w cieniu najgęstszych zarośli. Cała Puszcza zdawała się oddychać wolniej, jakby wraz z pełnią lata zapadła w głęboki sen.
Na leśnych traktach coraz trudniej było spotkać kogoś, kto naprawdę się spieszył. Wędrowcy zwalniali kroku, kupcy rozbijali obozy wcześniej niż zwykle, a rycerze odkładali miecze i przysiadali pod starymi dębami, tłumacząc sobie, że przecież chwila odpoczynku nikomu nie zaszkodzi. Nawet konie zatrzymywały się bez wyraźnego powodu, opuszczały łby i drzemały w cieniu drzew.
Wszyscy winili upał. Nikt nie przypuszczał, że ten letni bezruch rozlewa się po okolicy za sprawą tych, które od wieków nazywały Loris swoim domem.
Choć sabat od dawna nie dawał o sobie znać, a o wiedźmach mówiono coraz ciszej, ich magia nie zniknęła. Rozpuściła się w rozgrzanym powietrzu, w zapachu żywicy, dojrzewających malin i ciepłym wietrze przemykającym między pniami.
Same wiedźmy od wielu dni trwały ukryte pośród prastarych dębów. Nie spały nieprzerwanie. Budziły się jedynie na krótkie chwile, by zebrać zioła, zaczerpnąć wody ze źródła lub zamienić kilka cichych słów, po czym znów pozwalały, by ogarniał je wspólny, leniwy półsen.
Od dawna na Wzgórzu nie rozbrzmiewały inkantacje. Kociołki ostygły, a ogień tlił się nisko przy ziemi, jakby i jemu udzielił się letni spokój. Sabat odpoczywał, lecz jego magia wciąż czuwała.
Jedna z wiedźm, z przymkniętymi powiekami, przesuwała opuszkami palców po kępkach dzikich malin. Nad liśćmi unosiła się delikatna różowa mgiełka, która wraz z ciepłym powietrzem wędrowała daleko poza granice Puszczy. Tam, dokąd docierała, gniew cichł szybciej, myśli zwalniały, a ludzie coraz częściej odkładali obowiązki na później.
- Niech myślą, że śpimy... - przemknął między drzewami ledwie słyszalny szept.
- Niech odpoczną. Świat poczeka.
Lato w Loris rządzi się swoimi prawami. Nie dzieje się nic, co mogłoby zaniepokoić okoliczne krainy. Lecz Wiedźmy nie zniknęły. Po prostu pozwalają Puszczy oddychać własnym rytmem, wiedząc, że nawet pradawna magia ma swoje pory ciszy.
Kiedy lato zacznie ustępować, a chłodniejsze poranki obudzą las z letargu, sabat również powróci. Tak jak powracał zawsze. | [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] |